minusy - cięzki dojazd, nawigacja bezbłędna, ale problem z parkowaniem(brak miejsc), no i obawa kradzieży, obsługa hotelu znana ze słyszenia, z wielką łaską dowiedziałem się, że mogę zaparkować na weksalrskiej lub placu rybnym, ale żaden z nich nie jest strzeżony ale płatny w kasie hotelu?!
plusy: wszędzie blisko, możliwość nawiązania bliskiego kontaktu z mieszkańcami starówki, wypicie jabola, piwka lub czegoś mocniejszego.
po dłuższym przemyśleniu, biorąc pod uwagę, że mam ze sobą sprzęt
zatrzymałem się w hotelu tarnowia - http://www.hotel.tarnovia.pl/
oczywiście cen na stronie nie uświadczycie, rzadko się zdarza. Hotel przechodzi mały remont. można dostać pokój ala wczesny gierek za tzw grosze, lub coś bardziej cywilizowanego ala wiek XXI
pokój nie powiem, bardzo wporządku (świeżo po remoncie), nie ma jeszcze śladów zabitych owadów.
Restauracja: hm...otóż obsługa zmusza gości do wykupu karnetu na tzw obiadokolację w skład której otrzymałem
- przystawkę - brzmi dumnie:) - zamarznięte masło, którym można zabijać, a próby wzięcia kawałka na chleb chyba słyszalne na całej sali, pomidory -4 plasterki + chyba ser mozzarella, chyba bo smaku nie było żadnego - całość podaje mrukliwy kelner, któremu chyba z wielkim trudem przechodzi przez gardło słowo proszę, a nie wygląda już jak nastolatek
- Po zjedzeniu przystawki - 10 minut przymusowej przerwy - poszukiwanie kelnera wzrokiem zakończone fiaskiem. zacząłem się bawić komórką.
- po jakimś czasie pojawia się mój szarmancki kelner i przynosi krem z pora - gorący jak diabli, chyba z mikrofali.
- danie kulminacyjne, poprzedzone kolejnymi 10 minutami - wymrukane proszę :pstrąg , surówka, smażone ćwiartki ziemniaków, soczek 200ml - smaczne :), ale się nie najadłem
ciekawe jakie będzie śniadanie.